Pro Fumum Roma Olibanum
zaczyna się dziwnie, by już po kilku minutach z kakofonii i chaosu wyewoluować do całkiem niebrzydkiej, kształtnej formy…. to wygląda jak orkiestra która w filharmonii stroi instrumenty przed występem…. teraz zapada cisza, wychodzi dyrygent….
skład jest iście minimalistyczny, bo producent deklaruje tylko olibanum, mirrę, kwiat pomarańczy i drzewo sandałowe, czyli w zasadzie wszystkie moje ulubione składniki perfum Wink całość poukładano dość poprawnie, zapach sprawia wrażenie dojrzałego, chwilami podobnego do Jade Durbano, ale tylko w niewielkim stopniu i pewnie zawdzięcza to soczystej zieleninie kwiatu pomarańczy… powoli na pierwszy plan przedziera sie z użyciem maczety olibanum i mirra. stanowią zgrany duet na wzór Brandżeliny….
kadzidło i mirra krążą dumnie pod ręce oczarowując mnie coraz silniej z każdą chwilą, choć towarzyszy im coś jeszcze w charakterze nadającego głębi dopełniacza, ale nie potrafię sprecyzować…..
im dłużej wącham tę kompozycję, to tym bardziej dochodzę do wniosku, że ten tajemniczy lekko kwaskowy akord z Terre d’Hermesa to właśnie przemycona mirra….
generalnie zapach jest niezwykle przyjemny i więcej niż poprawny, choć brak mu pewnej ogłady i większej przychodzącej z lekkością i nieudawanej nonszalancji charakterystycznej dla koncertowo spreparowanych pachnideł…. może nosowi pro fumum brakuje jeszcze doświadczenia? możliwe, bo w końcu marka działa na rynku stosunkowo krótko jak na standardy domów perfumeryjnych i są oni raczej amatorami z powołania, choć ta kompozycja to w porównaniu z fumidusem to arcydzieło złożoności Wink
wiecie co zrobię? kupię sobie odlewkę, bo zapach dzięki unikalnemu połączeniu moich ulubionych nut, a zwłaszcza mirry i olibanum jest tego wart…
wąchanie go daje mi ogromną przyjemność. porównywalną do obcowania z Rock Cristal Durbano, ale nie dam 800 zł za cały flakonik, bo zapach ma tak mizerną projekcję, że bez wwąchania się w skórę ciężko go poczuć….
skład jest iście minimalistyczny, bo producent deklaruje tylko olibanum, mirrę, kwiat pomarańczy i drzewo sandałowe, czyli w zasadzie wszystkie moje ulubione składniki perfum Wink całość poukładano dość poprawnie, zapach sprawia wrażenie dojrzałego, chwilami podobnego do Jade Durbano, ale tylko w niewielkim stopniu i pewnie zawdzięcza to soczystej zieleninie kwiatu pomarańczy… powoli na pierwszy plan przedziera sie z użyciem maczety olibanum i mirra. stanowią zgrany duet na wzór Brandżeliny….
kadzidło i mirra krążą dumnie pod ręce oczarowując mnie coraz silniej z każdą chwilą, choć towarzyszy im coś jeszcze w charakterze nadającego głębi dopełniacza, ale nie potrafię sprecyzować…..
im dłużej wącham tę kompozycję, to tym bardziej dochodzę do wniosku, że ten tajemniczy lekko kwaskowy akord z Terre d’Hermesa to właśnie przemycona mirra….
generalnie zapach jest niezwykle przyjemny i więcej niż poprawny, choć brak mu pewnej ogłady i większej przychodzącej z lekkością i nieudawanej nonszalancji charakterystycznej dla koncertowo spreparowanych pachnideł…. może nosowi pro fumum brakuje jeszcze doświadczenia? możliwe, bo w końcu marka działa na rynku stosunkowo krótko jak na standardy domów perfumeryjnych i są oni raczej amatorami z powołania, choć ta kompozycja to w porównaniu z fumidusem to arcydzieło złożoności Wink
wiecie co zrobię? kupię sobie odlewkę, bo zapach dzięki unikalnemu połączeniu moich ulubionych nut, a zwłaszcza mirry i olibanum jest tego wart…
wąchanie go daje mi ogromną przyjemność. porównywalną do obcowania z Rock Cristal Durbano, ale nie dam 800 zł za cały flakonik, bo zapach ma tak mizerną projekcję, że bez wwąchania się w skórę ciężko go poczuć….
Oceny perfum Pro Fumum Roma Olibanum
Nuty zapachowe
- Podstawakwiat pomarańczy
- Sercemirra
- Bazadrewno sandałowe, kadzidło frankońskie
Rodzaje i pojemności
- Chciałbyś to mieć? dodaj do listy na chce.to
- Brak multimediów
Nie ma jeszcze opinii o tych perfumach.
Możesz być pierwszy!
